niedziela, 20 maja 2012

Knajpa na kółkach

Dziś kolejna sprawa, która burzy mi wewnętrzny spokój. Jak w tytule- knajpa na kółkach czyli picie alkoholu w autobusie/tramwaju miejskim. Ja nie wiem, czy tak trudno powstrzymać się od żłopania śmierdzącego piwska w komunikacji miejskiej? Średnio obchodzi mnie, że jakiś pan jest po pracy, jest mu gorąco i jest zmęczony dlatego piwko mu się należy tu i teraz. Krew się we mnie gotuje, gdy słyszę syk podczas otwierania puszki przez pana (lub co gorsza panią!) na siedzeniu za mną. Lub nawet na końcu autobusu. I uwaga: jestem w stanie rozróżnić dźwięk otwieranej puszki z piwem od tej z popularnym napojem gazowanym wyżerającym zęby. Jeszcze tylko czekam na pełne podniecenia "uhh", "mmm" bądź inne "ochy" i "achy" spowodowane spływającym po gardle złocistym napojem. No i na soczyste beknięcie też czekam! A jakże!
Jakby nie można było się wstrzymać. Jakby nie można było wypić kulturalnie w domu czy innym miejscu przeznaczonym do picia piwa. 
Już nawet nie chce mi się wspominać o szalonych nastolatkach urządzających sobie popijawę w autobusie w drodze na imprezę. Tacy z reguły siadają na tyłach autobusu, żeby przypadkiem kierowca nie zauważył, lub stają w miejscu na wózki i dla niepełnosprawnych (tak, mam wrażenie, że wtedy stoją w odpowiednim miejscu, bo sprawiają często gęsto wrażenie ludzi niespełna rozumu). Bydło niestety. Bydło i hołota. Żyjemy wciąż w jakimś dziwnym przeświadczeniu, że picie alkoholu to powód do dumy. Boże, widzisz i nie grzmisz...

1 komentarz:

  1. zgadzam się z Tobą w 100%, zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych i komunikacji miejskiej jest w ogolę nie respektowany, a mnie aż mdli jak czuje zapach piwa w autobusie czy tramwaju !

    OdpowiedzUsuń